Od zera do gangstera

Piękna Barcelona

Miasto cudów Eduardo Mendozy to luźna alegoria do amerykańskiego snu, po hiszpańsku. To historia młodego człowieka, który przyjeżdża do wielkiego miasta w nadziei na zmianę swojego losu. Na początku idzie mu bardzo dobrze, ale problemem nie będzie zaradność, ale kariera, którą sobie wybierze. Mendoza dba, by czytelnik cały czas miał wrażenie kartkowania dokumentu, który rozgrywa się na jego oczach. Tłem wydarzeń są bogate opisy Barcelony, które wraz z tempem książki spychają nieraz wątek główny na dalszy plan. Fascynacja miastem, często z nieskrywanym uwielbieniem i czcią, pozwoli lepiej zrozumieć realia, w jakich znalazł się bohater. Książka wymaga dużej dozy cierpliwości czytelnika, warto o tym pamiętać zanim rozpocznie się czytanie.

Główny bohater, Onofre Bouvila, przyjeżdża do Barcelony w latach 80. XIX wieku. Od samego początku jest zafascynowany stolicą Katalonii, chłonie, ogląda, wzdycha. Rozpoczyna od drobnych prac, do których nie przykłada żadnej wagi jakościowej – mają po prostu przynosić zysk. Na dłużej zahacza się w firmie handlującej nieruchomościami, gdzie żyje z prowizji, potrafi w świetny sposób zagadać potencjonalnego nabywcę. W wolnych chwilach roznosi ulotki propagandowe, bo są za to dobre finanse. Kiedy biznesy idą wolno, po prostu kradnie. Nie zauważa kiedy wchodzi do świata śliskich interesów z typami spod ciemnej gwiazdy.

Bogactwo za wszelką cenę

Powiększając swoją klientelę Onofre bardzo szybko zaskarbia sobie zaufanie coraz większej ilości gangsterów. Wkrótce wygryzie ich wszystkich stając się najbogatszym człowiekiem w Barcelonie. Zauważa też bardzo dziwną zależność, im więcej pieniędzy ma, tym gorszym człowiekiem się staje. Z jednej strony jest dumny z tego, że prosty wiejski chłopak był w stanie zrobić karierę w tak zawrotnym tempie. Z drugiej wie, że jest dwulicowy, staje się bezduszny i bezwzględny, zatracając po drodze swoje ideały. Nawet nie pamięta już o czym marzył przyjeżdżając do miasta, tłumaczy sobie, że pewnie o czymś bzdurnym. Ale wtedy był innym człowiekiem, biednym. Dziś jego perspektywa jest znacznie inna.

Bohatera nie lubi sam autor i nawet się z tym nie kryje. Jest śliski, cwany i przede wszystkim dba tylko o siebie. Z człowieka, który zwracał uwagę na warunki życia innych staje się mężczyzną, który gardzi niezamożnymi, nazywając ich niedorajdami lub nieudacznikami. Sama Barcelona, przeradzając się w pełnoprawnego bohatera, będzie starała się pokazać Onofre, że jest w swojej władzy jedynie pozorantem. To ona bowiem jest wartością najwyższą i pozostanie na długo po tym, kiedy jego czas w jej podwojach się zakończy.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com